środa, 9 lutego 2011

Ta da dam!

Oto lampy, które moje mężu (co dziwne!) zaakceptowało bez zająknięcia:

Do pokoju dzieci lampa Calotta Colore 7

Prawda, że przeurocza i zabawna? Tylko czekam, aż w sklepie będzie... Mniam!


Oraz stojąca do salonu Office (czyli Herkules o którym chyba już wspomniałam) w kolorze petrol. Na tle ściany barwy ochry będzie świetnie wyglądać, czy się może mylę? W każdym razie przeskalowana biurkowa lampka dla mnie jest OK.




Jeśli chodzi o lampy do dużego pokoju wybrałabym dmuchawce z Ikei, ale będą potrzebne dwie i mój małż stawia tu opór, bo twierdzi, że "zawalą pokój". Myślę więc dalej. I znikam ;)

poniedziałek, 7 lutego 2011

A gdybym była...

to na korytarz zakupiłabym natychmiast taką ławkę:
patchworkowa robota



I super wielka czarna lampa...

to nie na biurko ... o nie! Wysoka jest na 220 cm!
CZARNA BIG MAMA :)
HERKULES

Herkules jest niższy od Mamci o całe 30 cm, ale za to tańszy o 2/3. I wygrywa 700:2100! I tan turkusik do ścian z żółtym - może byś ciekawie. Co na to mój męnszczyzna powi?
herkules z glamstore.com.pl

Nowe pomysły i tapety

żółte ptaszki
paseczki
żółte ptaszki
mozaika
kafle
No nie wiem co mi jest... zachorowałam na żółty ostatnio. A tak nie lubię żółtych ścian we wnętrzach. Starość nie radość. I wiosna chyba idzie...

sobota, 29 stycznia 2011

Sprawy w biegu... czyli rozważania na temat korytarza.

U nas ma on dumne pięć metrów jak to w kamienicy. Jest też wąski na 1,65 m jak to w kamienicy... Zaczyna się dużymi drzwiami wejściowymi na krótszej ścianie i kończy dwoma na ścianie przeciwległej. Przy czym drzwi te stoją pod kątem do siebie i tak koniec korytarza ma kształt strzały. Wszystko to od podłogi po sufit (razem z powyższym) pokryte jest cudnej urody bołazerią. BOŁAZERIA to relikt epoki późnego Gierka lub wczesnego Wałęsy wykonany z sośniny pokrytej lakierem i pociemniałej po latach świetności. Przy obniżonym suficie, pokrytym także owym materiałem daje efekt kreciego korytarza lub trumny jak orzekła jedna z moich koleżanek w swojej łaskawości. Jakoż, że to dzieło rąk mego własnego teścia, u którego zamieszkujemy notabene, zamierzam pokryć powierzchnię tę ponura farbą akrylową w świetlistym kolorze złamanej bieli. Pan Bogdan nasz najęty majster orzekła, że to problem żaden dla niego i w te słowa pokładam ufność.
Kiedy ściany pojaśnieją, na dno korytarza dam wykładzinę PCV jak już wcześniej pisałam w szachownicę. Na to zapewne, ku uciesze teściowej chodnik z trawy morskiej. Dla mnie odkrycie sezonu. Można moczyć! W przeciwieństwie do sizalu itp.
Będzie ładnie. No ja myślę. No oprócz szafy w okleinie a la klon miodowy, która tam stoi a dobra matka mojego męża nie chce wynieść do piwnicy. Qrczaki!
No i jest jeszcze wieszak, konsolka, lustro, i jeszcze jeden wieszak z szafką pod pupkę - wszystko w sośninie lub okleinach drewnopodobnych od koloru do wyboru... Piwnico nadchodzimy!!!  Ale nie obędzie się bez walki o naruszenie terenu teściów. Wredna jestem, ot co.
Zamiast plafonu tfu... i kinkietów tfu w pozłocie i kryształowymi szybkami dałabym w innej konfiguracji, coby kolor wprowadzić jakieś proste żółte, czerwone kinkiety lub rozbuchany plastikowymi kryształkami barok w wersji nowoczesnej w kolorach tęczy np. takie:
kare design callota
kare starlight - a cena do przyjęcia :)

Duże lustro w ładnej kolorowej ramie i jakaś konsolka urocza.
Tylko co z tą szafą, mam pomysł na zasłonięcie panelowymi zasłonami z Ikea z wzorem brzóz. Będą narzekania, że utrudnienia dostępu...

Na razie kończę temat. Dobranoc.

Szukałam też dywanu

Do pokoju dzieci, ale nie z misiami, piesiami i innymi gnomami, ale przyjemnego wełnianego lub z tkanin naturalnych (tkaniny naturalne to takie moje fiksum-dyrdum) i chodnika o proweniencji nie perskiej, aczkolwiek wełnianego. Ogromny wybór. Dla mnie nie. Jak zwykle za moją i męża skromną pensję nie da się kupić ładnego i porządnego dywanu. To znaczy, przy pewnej dozie wyrzeczeń dałoby się, ale gdyby mój małż dowiedział się o jakiej sumie mowa - poklepał by mnie w czoło. Niestety.
Ładne dywany i jeszcze w rozsądnych cenach znalazłam w sztuce beskidzkiej. Ale nic do pokoju dzieci szczególnego. Przejrzę jeszcze raz i może coś znajdę.
Na stronie carpetvista oprócz rasowych persiaków znalazłam takie oto cudeńka: żółciusie i milusie, dobre dla dzieci, ale tylko w takim rozmiarze, ech... o! o!  i taki w tym samym zielony i pogodny. Może gdybym użyła w pokoju dzieci ich kombinacji? Oprócz tego wyszperałam jeszcze parę jeszcze latających chodników na korytarz, ale nie wiem czy nie za chude będą pasiak czarno-biały, kremowy i niepraktyczny, wściekłe bordo, morskie odmęty oraz zebra z trawką. Rozważam jeszcze trawę morską na korytarzu bo odporna na wszystko i chyba tak już zostanie bo pod spód dam czarno białą szachownicę więc nadmiar deseni i kolorów nie jest wskazany. A naturalny kolor i faktura ociepli graficzną kompozycję.
Widziałam też coś na stronie angielskiego sklepu, ale nie wiadomo ile by wysyłka wyniosła więc się oddam marzeniom jeno, ale ku pamięci wpiszę sobie parę.
Ale, ale! Zapomniałabym oto mój ideał do pokoju dzieci:
CUKIERASY!

Cena obłędna oczywiście, no i mnie bardziej odpowiadał by prostokąt. Ma się te wymagania... No i znalazłam, jest nawet tańszy! (o zgrozo i tak pieruńsko drogi):
MNIAM!
 A to dywany w zasięgu ręki:
estella blanket - uroczy
kodari vibes - mocny akcent



Uff... na dziś już dość (chyba).

Osiołokowi w żłoby dano... tzn. sofy dano do wyboru

Niestety łóżko nam się nie zmieści jako, że jeden pokój anektują dzieciaczki, a drugi musi pełnić dwie funkcje. Polska rzeczywistość jednym słowem. Niestety sklepy choć obfitują w dobra wszelakie i wydawałoby się, że w pierwszym lepszym nabędzie się wymarzone cudo, to spotkało mnie rozczarowanie. W zderzeniu z szarą rzeczywistością producenci sof z funkcją spania codziennego polegli... Moim oczom ukazały się potężne narożniki z możliwością wyciągnięcia się na 120 centymetrów wszerz i 190 wzdłuż. A gdzież reszta niewykorzystanej powierzchni! Niektóre posiadły przy tym góry i doliny poduch lub dla odmiany pustkowia dech obitych cienką pianką. Położenie niechcianych gości  na takim leżu gwarantuje szybkie au revoir! oraz spokój duszy i domostwa.
Nie żeby było bezowocnie - oto moje typy (ale nie są idealne):
1. Mebelplast DUPLO - narożnik o powierzchni spania 160 na 195 o konstrukcji na podejrzanym stelażu przypominającym skrzyżowanie pontonu z ufo:
ktoś spał na takiej konstrukcji?
2. Flair HANK - megasofa - to brzmi dumnie. Taka wsam raz na polegiwanie w dzień z rodzinką, a wieczorem oparcia w dół i mamy szerokie ponad 170 centymetrów łoże na sperężynaowym materacu. Kusząca propozycja i te "sztruksowe" obicia wyglądają przytulnie. Jedno ale - tylne poduchy po rozłożeniu wg mojego małża skłonią mnie do spania w szparze pomiędzy poduchami. No nie wiem... jak dla mnie wszystko inne super:
ktokolwiek widział, ktokolwiek wie?
3. Rom DEIMOS - fajne eleganckie kanapy i narożniki z szerokością spania 150 cm. Niezawiele. Ha! Ale mają szałowe regulowane zagłówki, które w nocy mogą służyć rozkoszom skrytego czytania ksiąg i innych takich. Defektem jest też siedzisko opadające w dół co wymaga kupienia wielkich poduch pod głowy. No i znowu podejrzana łózkowopolowa konstrukcja, aczkolwiek ze spodem z listew i materacem z jakiejś super hiper pianki. W wersji kanapowej zajmuje mało miejsca i można wstawić drugą sofę lub coś:
sama już nie wiem - fajne?
4. Właściwie nic więcej mi się nie podobało oprócz paru włoskich sof za ok 15 tysięcy złociszy, oczywiście.

Pozdrawiam czule wszystkie sofy i ich użytkowników.

piątek, 28 stycznia 2011

Mój stan posiadania...

Witam i co tam będę się rozpisywać... Właściwie to takie zapiski dla mnie, cobym w wirze dnia codziennego pamiętała mozolnie wyszukiwane w necie natchnione wizje innych ludzi i mogła wykorzystać je potem do swoich (niecnych) celów. A jak wykorzystam to się pochwalę.Właściwie to dla mnie samej zapiski...
... ale serdecznie witam jeśli ktoś to czyta (coby nie było, żem gbur).