sobota, 29 stycznia 2011

Szukałam też dywanu

Do pokoju dzieci, ale nie z misiami, piesiami i innymi gnomami, ale przyjemnego wełnianego lub z tkanin naturalnych (tkaniny naturalne to takie moje fiksum-dyrdum) i chodnika o proweniencji nie perskiej, aczkolwiek wełnianego. Ogromny wybór. Dla mnie nie. Jak zwykle za moją i męża skromną pensję nie da się kupić ładnego i porządnego dywanu. To znaczy, przy pewnej dozie wyrzeczeń dałoby się, ale gdyby mój małż dowiedział się o jakiej sumie mowa - poklepał by mnie w czoło. Niestety.
Ładne dywany i jeszcze w rozsądnych cenach znalazłam w sztuce beskidzkiej. Ale nic do pokoju dzieci szczególnego. Przejrzę jeszcze raz i może coś znajdę.
Na stronie carpetvista oprócz rasowych persiaków znalazłam takie oto cudeńka: żółciusie i milusie, dobre dla dzieci, ale tylko w takim rozmiarze, ech... o! o!  i taki w tym samym zielony i pogodny. Może gdybym użyła w pokoju dzieci ich kombinacji? Oprócz tego wyszperałam jeszcze parę jeszcze latających chodników na korytarz, ale nie wiem czy nie za chude będą pasiak czarno-biały, kremowy i niepraktyczny, wściekłe bordo, morskie odmęty oraz zebra z trawką. Rozważam jeszcze trawę morską na korytarzu bo odporna na wszystko i chyba tak już zostanie bo pod spód dam czarno białą szachownicę więc nadmiar deseni i kolorów nie jest wskazany. A naturalny kolor i faktura ociepli graficzną kompozycję.
Widziałam też coś na stronie angielskiego sklepu, ale nie wiadomo ile by wysyłka wyniosła więc się oddam marzeniom jeno, ale ku pamięci wpiszę sobie parę.
Ale, ale! Zapomniałabym oto mój ideał do pokoju dzieci:
CUKIERASY!

Cena obłędna oczywiście, no i mnie bardziej odpowiadał by prostokąt. Ma się te wymagania... No i znalazłam, jest nawet tańszy! (o zgrozo i tak pieruńsko drogi):
MNIAM!
 A to dywany w zasięgu ręki:
estella blanket - uroczy
kodari vibes - mocny akcent



Uff... na dziś już dość (chyba).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz