niedziela, 3 sierpnia 2014

Naga prawda o lampach, czyli ghost lampshades.

W dobie rozbuchanej gospodarki rynkowej, w zalewie misiów, księżniczek itp. dostępnych na sklepowych półkach, nie mogłam znaleźć praktycznie, żadnej ciekawej lampy wiszącej pokoju dziecięcego. Dlatego postawiłam na DIY. W poszukiwaniu natchnienia przeglądałam sieć, ale bez skutku. Dopomógł mi dopiero pobliski, poczciwy śmietnik. Stała przy nim lampa z kloszem drucianym, który stał się moją inspiracją i oczywiście tworzywem do wykonania lampy do pokoju mojej dziatwy. Na razie w fazie przygotowań.
Tymczasem garść inspiracji. Okazuje się, że taki abażur ogołocony z materiału można znaleźć w necie najczęściej pod nazwą ghost lampshade:


 









Jeszcze nie wiem jaka dokładnie będzie moja lampa, ale ten projekt wpisuję na listę do zrobienia.

niedziela, 15 czerwca 2014

Z cyklu: Poczet artystów lubianych - Josef Frank

Ostrzegam: googlowanie odwrotnie, czyli najpierw nazwiska i imienia w formie trochę zmieninej może się skończyć oglądem  młodzieńca w dezabilu... a w tej chwili chodzi nam o co innego wszakże. Prawdaż? 
Jeśli zaś chodzi o prawidłowy temat postu to googlowanie skończy się oglądaniem bajecznych deseni. Przyprawiających o zawrót głowy, kolorowych i pięknych. Ach, jestem zakochana.
Zaczęło się od strony ulubionych sprzedawców mieszkań www.alvhemmakleri.se (cudowne skandynawskie stylizacje z kamienic). Zakochałam się w tapecie w kuchni w jednym z mieszkań i tak trafiłam na Josepha Franka. Z urodzenia Austriak,  z wyboru Szwed. Z kształcenia architekt, z wyboru... no cóż to może zbytnie uogólnienie -  ale dla mnie genialny projektant tkanin! Przekonajcie się sami. Dodam, że to twórczość z lat trzydziestych głównie.





Nie wklejam więcej bo mogabym tak bez końca.
PS. Zdjęcie kuchni dzięki której poznałam twórczość pana Józefa muszę odnaleźć i zamieścić tu na blogu ku pamięci

ODNOWA

Po latach, wracam. Mam słomiany zapał, ale zawsze warto spróbować jeszcze raz. Zatem zapraszam!